[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4284: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4286: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4287: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4288: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
Forum - pomocpostracie.com.pl • Zobacz wątek - okrutne zycie

okrutne zycie

tutaj krótko przedstawiamy się (imię lub login, kogo i kiedy stracił)

okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 17 kwietnia 2010, o 15:56

Wiatam Wszystkich,mam na imie Marzena.Chcialam no tak co chcialam?niewiem od czego zaczac:(,to wszystko takie trudne.Moze jak zaczne to dam rade do konca.27.08.08 sroda,ta data do konca bedzie mnie juz przesladowac,jak zawsze wstalam wczesnie zeby zrobic sniadanie moim aniolkom tzn.Sabince wtedy 13.sto letniej i 10-cio letniej Jessi.Po sniadaniu ubraly sie (nawet pamietam w co),Sabinka wyszla wczesniej od Jessi byla umowiona z przyjaciolka pod szkolom.Gdy i jessi wyszla ubralam sie i pojechalam na zakupy.W skepie przy kasie zrobilo mi sie slabo i dostalam takie uczucie jakby swiat mial sie zawalic;(.Pojechalam do domu byla godz.10.30 nawet nie wypakowalam towaru gdy zadzwonil dzwonek do drzwi,stalo tam trzech po cywilnemu ubranch policjantow.Jeden z nich sie przedstawil i prosil zebym zadzwonila do meza i powiedziala mu ze ma natychmiast przyjechac do domu,gdy czekalismy na meza nie moglam juz wytrzymac i spytalam o co chodzi,i wtedy jeden z nich zaczol sie wypytywac o Jessi,cos mi w tym nie podpadlo bo nie pytal ani slowem o Sabinke, w pewnym momecie powiedzial mi ze to chodzi o moja starsza corcie sabinke,spytalam sie czy znowu narobili jakis glupot bo ostatni czas byly same problemy,ale nie on tak po prostu jakby nigdy nic powiedzial mi ze moje dziecko nie "ZYJE",ze zabil ja pociag.Jedyne co po tym wszystkim wiem to ze nie wierzylam ze to moje dziecko ze to nie prawda,ale ten bezduszny czlowiek wyciagnol klucze i spytal czy to sa od Sabinki,co bylo potem jeszcze nie wiem przypominam sobie tylko stopniowo.Minely juz prawie 2 lata a ja dalej niewiem co i dlaczego sie tak stalo podobno klucila sie z kims na tych torach i ona tego pociagu nie slyszala tylko ze dziwne ze ten ktos inny slyszal:(((,mam jeszcze Jessi ale nie daje rady jestem juz tak chora z bolu i tesknoty ze tylko czekac dnia az peknie mi serce.Staram sie jak moge zeby jakos zyc normalnie ale nie daje juz rady poprostu umarlam w srodku a zewnatrz to tylko zaprogramowany robot.
Ostatnio edytowano 18 kwietnia 2010, o 08:57 przez marzena34, łącznie edytowano 1 raz
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez mary88 » 17 kwietnia 2010, o 22:32

To co napisałaś jest kolejną tak strasznie przykrą, poruszającą i wręcz niemożliwą do zrozumienia tragedią...Ja straciłam mojego ukochanego mężczyznę w wypadku samochodowym. To co nas łączy po za niewyobrażalnym bólem, to też to, że ja także nie pamięta co działo się później, po tym jak dowiedziałam się co się stało. też nie znam okoliczności wypadku bo nie jestem jeszcze na to gotowa. z tych pierwszych dni pamiętam tylko poszczególne sceny, właściwie epizody... Może to dobrze że tego nie pamiętamy, nie bylibyśmy w stanie tego znieść... tak jak istnieje jakaś granica bólu fizycznego tak istnieje może jakaś granica bólu psychicznego, którą właśnie wtedy przekroczyłyśmy... pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo wytrwałości w walce o każdy kolejny dzień.
mary88
 
Posty: 15
Dołączył(a): 14 marca 2010, o 14:40

Re: okrutne zycie

Postprzez beattrix120309 » 17 kwietnia 2010, o 23:54

marzena34....współczuję bardzo i przytulam do serca.... :cry:

Ja tak jak mary88 straciłam męża....ale ja widziałam jak powoli odchodzi.... :cry: ....to wszystko jest straszne czy śmierć nagła czy powolna....wszystko to zostawia na naszych sercach rysę.

Ja tez czuje okropny ból i serce rozerwane na kawałki...ale nie potrafię sobie wyobrazić bólu po stracie dziecka....nie wiem czy była bym w stanie to przeżyć...( ja straciłam dwa razy dzieci w 13 tc. ale mam moja Madzię ) .....zawsze jest mi bardzo żal tych mam które musiały przez to przejść... :cry: :cry:

Przytulam wszystkie mamy cierpiące i płaczące..... :(
beattrix120309
 
Posty: 34
Dołączył(a): 12 marca 2010, o 22:24

Re: okrutne zycie

Postprzez Halina » 18 kwietnia 2010, o 10:47

Rozumię Twój ból, ale nie potrafię Cie pocieszyć. Ja także straciłam dziecko. Młodego cudownego syna, który w pracy spadł z rusztowania z 8 m i zabił się.Dlaczego? Wspinał się, miał uprawnienia alpinistyczne, w pracy był ostrożny. Dlaczego spadając nie bronił się ? Tego może nie dowiem sie nigdy. Wyniki sekcji jeszcze nie są nam znane. Od śmierci Tomka upłynęło tak mało czasu.
Ciebie przytulam bardzo. Spróbuj żyć dla drugiej córci. Ja miałam tylko jedno dziecko.
Halina
 
Posty: 27
Dołączył(a): 6 kwietnia 2010, o 09:10

Re: okrutne zycie

Postprzez mary88 » 18 kwietnia 2010, o 13:00

Ja tak jak Bea nie potrafię sobie wyobrazić bólu po stracie dziecka... nie wiem nawet co mogłabym Wam powiedzieć...

Przeglądałam przed chwilą 'przedstaw się' tak wiele już nas tutaj mimo, że forum istnieje krótko. tyle niewyobrażalnie smutnych historii, bólu... Tak mi przykro jak to wszystko czytam i o tym myślę...
Życzę serdecznie wszystkim dużo siły...
mary88
 
Posty: 15
Dołączył(a): 14 marca 2010, o 14:40

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 18 kwietnia 2010, o 14:30

Moje Kochaneja dostalam jekies 3 miesiace temu atka calej sprawy,jedyne co z tego wiem to tyle ze ten chlopak przy tym byl nieiewie sam co mowi,tam sie nic kompletnie nic nie zgadza z zeznaniami innych swiadkow,w tych ze tak powiem przekletych aktach byly zdjecia;( nikt nie byl ludzki zeby mnie uprzedzic ze to sa tam zdjecia mojego zabitego dzieciatka!to co tam zobaczylam wywolalo taki wstrzas ze od tamtej pory boje zamknac oczy zeby nie zwariowac.Po tym jak to sie stalo podobno odradzali zeby jechac zindetikowac zwloki,nie pozwolili mi matce a w aktach i tak wszystko bylo!!.Wierzcie mi niema gorszego koszmaru od tego co musze teraz przechodzic;(z tym nie da sie normalnie zyc to zwala poprostu z nog jestem juz bliska obledu a w domu musze udawac ze wszystko ok.ze daje rade i ze nie placze,nie mysle ale tak nie jest,gdy tylko zostaje sama w domu przychodzi taki koszmar ze mysle ze nie zyje w realnym swiecie.Te wszystkie mysli,te obrazy przed oczami Boze co ja bym nie oddala zeby to wszystko zniklo.
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez Dora » 18 kwietnia 2010, o 17:30

Marzenko przytulam Cię do serca.....Wiem, czym jest ból po stracie, którego nie sposób jest objąć słowami.
To straszne, przez co czasami musimy jeszcze po śmierci bliskich przechodzić. Pół roku po tragedii prokuratura (nieproszona!) przysłała mi szczegółową sekcję zwłok. Do dziś nie wiem, dlaczego i po co to zrobili. Kto był tak bezduszny i nierozumny? Ja, nie wiedząc co to jest i czy czegoś tam ode mnie nie chcą, przeczytałam ją całą. Mój świat zawalił się wtedy po raz drugi. Te opisy.... straszne opisy prawie rozerwały mi serce z bólu, wyobraźnia szalała....różne wizje ich męczeńskiej śmierci przelatywały mi przed oczyma. Myślałam, że zwariuję. Długo nie mogłam się po tym pozbierać.
To smutne, że ludzie, którzy często mają styczność z osobami osieroconymi w jakiś sposób (policja, lekarze, księża itd.) nie potrafią często się zachować, co więcej, nie mają bladego pojęcia, czym tak naprawdę jest żałoba i co się z tym wiąże.
Przytulam raz jeszcze.
Dora
 
Posty: 34
Dołączył(a): 11 marca 2010, o 15:44

Re: okrutne zycie

Postprzez tilia7 » 18 kwietnia 2010, o 18:30

A ja wynik sekcji zwłok mojego mężczyzny dostałam do przeczytania od Jego mamy.Też bez ostrzeżenia,jako "pismo z prokuratury".Czego chcieć od policji i lekarzy,kiedy nawet inna poszkodowana śmiercią osoba nie miała dość wyobraźni,żeby chociaż mi powiedzieć,co będę czytać i spytać,czy w ogóle to czytać chcę.
Przytulam Was wszystkie mocno
tilia7
 
Posty: 30
Dołączył(a): 11 marca 2010, o 16:29

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 18 kwietnia 2010, o 19:10

Kochane ja was wszystkie tez przytulam mocno ,wiecie mam tyle pytan na ktore niema odpowiedzi,tyle mysli ktorych nie moge ujac myslami,tyle razy sie zastanawiam czy On tam siedzi i nie widzi?i dlaczego pozwala na takie cos?codziennie do niego mowie i to nie jak kiedys tylko z pretesjami,mowie mu ze wszystko mu to kiedys wygarne jak go spotkam.Jestem tak na Niego zla ze niekiedy boje sie swoich mysli.I codziennie sie Go pytam dlaczego,i nic zero odpowiedzi.Przytulam Was wszystkie jeszcze raz i ciesze sie ze znalazlam ta strone,przynajmnie choc troszke moge z kims o tym "porozmawiac" bo u mnie w domu to temat tabu;(niestety niemam tu z kim podzielic sie swoimi smutkami.
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez beattrix120309 » 18 kwietnia 2010, o 21:59

Kochane...przytulam was wszystkie razem i każdą z osobna..... czytam i przykre to co piszecie...jak ludziom brakuje wyobraźni . Pokazywać coś co może być bolesne po stracie....tak robi tylko ktoś kto nic w życiu nie doświadczył..... :cry: :cry: :cry:

Nie chciała bym żeby wyszło na to że licytuje kto bardziej cierpiał po śmierci bliskiej osoby ale chciałam wam napisać że obraz powolnie umierającego mojego męża ...ten wzrok ...niebieskie oczy i ledwo szeptane słowa zostaną w mojej pamięci na zawsze....i prawie codziennie mam to przed oczyma. Ale z drugiej strony mimo wszystko cieszę się że mogłam być przy nim aż do końca...że czuł moją obecność i nie był sam w tej chwili.

Coś jeszcze chciałam napisać ...ale mi z pamięci uciekło... :(

Pozdrawiam i przytulam....wszystkich cierpiących... :(
beattrix120309
 
Posty: 34
Dołączył(a): 12 marca 2010, o 22:24

Następna strona

Powrót do Przedstaw się

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron