[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/session.php on line 1007: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4284: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4286: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4287: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
[phpBB Debug] PHP Notice: in file /includes/functions.php on line 4288: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /config.php:1)
Forum - pomocpostracie.com.pl • Zobacz wątek - okrutne zycie

okrutne zycie

tutaj krótko przedstawiamy się (imię lub login, kogo i kiedy stracił)

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 19 kwietnia 2010, o 18:36

Wiecie czytam to wszystko i serce mi peka;(oni tam teraz sa u gory i patrza na nas i napewno mysla "dlaczego oni placza,przecie jest na tu super",ale my chyba nie potrafimy nie plakac,tak sie nie da bo bol jest nie do zniesienia!!.Moze to glupio bedzie napisane ale naprawde juz sie ciesze ze umre bo sie spotkam z moja corcia,tak strasznie mi jej brak a mlodsza tak ja bardzo przypomina jak blizniaczka,i tez strasznie jej brakuje siostry.Ja juz niestety nie moge juz miec dzieci;(tez mnie pokaral 3 lata temu i zeslal na mnie chorobsko;(,codzienni sie Go pytam co ja takiego zlego w tym zyciu zrobilam?;((
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez beata42 » 20 kwietnia 2010, o 09:58

kochana,czytając twoja historie,zastanawiam się czy przypadkowo nie było to samobójstwo....?Taki wiek to wiek buntu,ale nie mogę uwierzyć ze 13 letnia dziewczyna ,nie słyszała lub nie widziała nadjeżdżającego pociągu.....Napisałaś ze z kimś się kłóciła,to dlaczego ten ktoś żyje???Może po prostu,chłopak powiedział jej coś ,co straciło dla niej sens życia... ,to naprawdę mogły być tylko sekundy.Jeśli możesz napisz czy rozmawiałaś z tą osoba z którą się kłóciła? Nie dawno kochanie straciłam syna ,wiem co to ból po stracie dziecka,już dorosłego dziecka..minęło dopiero 4 miesiące....tylko ja wiem dlaczego i przez kogo to się stało,i tylko to pozwala mi żyć.....pozdrawiam
beata42
 
Posty: 14
Dołączył(a): 18 kwietnia 2010, o 14:02

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 20 kwietnia 2010, o 13:21

Beatko tak wychodzi z zeznan swiadkow,i tego chlopaka co tam byl ze to bylo samobojstwo;(ale ja nie moge dopuscic tej mysli,bo dzien przedtem miala tyle planow na przyszlosc;(.Po przeczytaniu akt tez odrazu wiedzialam ze tak bylo,ale ten chlopak opowiadal mi ze ona jeszcze chciala stamtad uciec ale ta lokomotywa jechala 100/h i to byly sekundy.Po zeznaniu tego co jechal ta lokomotywa to myslalm ze zawalu dostane,bo mowil ze widzial juz z daleka ze tam cos lezy ,ale myslal ze to jakas torba! i nie chamowal.Wiesz nie moge poprostu uwierzyc ze ona chciala zginac.Po tym wszystkim jeszcze kasa chorych od tego goscia przyslala mi list ze ktos musi zaplacic za jego terapie bo mial szok!!!Pozdrawiam Cie i mocno sciskam.
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez beata42 » 21 kwietnia 2010, o 08:11

Marzenko!Dużo myślałam o tym co napisałaś,zastanawiam się dlaczego chłopak jej nie pomógł(bo z tego co piszesz to był świadkiem tej tragedii ),maszynista zeznał,ze widział worek,a nie człowieka...z tego wynika ze dziewczyna albo leżała,albo klęczała na torach,to dlaczego chłopak powiedział ci ze chciała uciec w ostatniej chwili.... tu po prostu ktoś kłamie...,i najprawdopodobniej jest to chłopak...dlaczego jej nie pomógł...Wiem ze swojego doświadczenia,ze ludzie boja się odpowiedzialności,szczególnie młodzi-najlepiej winić tego co nie żyje!!!!!!!Postaram się na dniach napisać moja smutną historie.Przez tę tragedie poznałam oblicze wiele osób,nawet nie wiesz ile jest fałszywości w ludziach...to załamuje..i wręcz odrzuca od człowieka,a wiara.......nie przypominam sobie bym miała jakiś układ z Bogiem ,ze przez lata odmawiania sobie wszystkiego dla dziecka ,oddam go tak bez niczego.pozdrawiam
beata42
 
Posty: 14
Dołączył(a): 18 kwietnia 2010, o 14:02

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 21 kwietnia 2010, o 20:59

Beatko mi sie w tym wszystkim nic nie zgadza;(bylo tez tam 2 innych co mogli cos zrobic to tylko stali i patrzeli i powiedzieli im ze maja ztamtad isc,nic wiecej.Przecie to logiczne ze jak sie widzi dzieci na torach to sie cos robi a nie stoi i patrzy.Pozdrawiam Cie i sciakam mocno.
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez JUSTYNA34 » 26 kwietnia 2010, o 20:50

Witam wszystkich jestem mamom A,Marcinka Marcinek odszedł 5.07.2009 maiał 7 i poł roku strasznie zanim tensknie niemoge sie pogodzic z jego stratom synus był dzieckiem wytensknionym i bardzo wyczekanym.Marcinek miał ciezkom wade serca tetraliogiafalota i kardiomiopatia przerostowa.Lekarze niedawali nam zadnych nadzieji ze bedzie dobrze mowili ze niedorzyje 3 latek synus przeszedł 2 powazne operacje ratujące mu życie niechodził miał bardzo słabe nozki.Ale nigdy sie nie skarzył ze cos go boli 2 lata temu byliśmy pierwszy raz na koloniach dosatliśmy zaproszenie z chospicjum Marcinek był ich podopiecznym bardzo duzo nam pomagali miedzy inymi wypozyczali nam sprzet byliśmy 2 tygodnie nad morzem.A potem w pazdzierniku byliśmy 3 tygodnie w sanatorium i tam Marcinek miał codzienie rechabilitacje i powoli zaczynał chodzic bardzo sie cieszył a jak sie juz zmeczył to kucał i mowił ale mam duszności wez mnie bardzo czensto słyszał jak mowimy ze ma duszności i tak nas rozbrajał swojim uśmiechem ze braliśmy go na rece i nosilismy.Dodam ze przed tom 3 operacjom mieliśmy rozmowe z psychologiem i Pani psycholog mu tumaczyła ze naprawiom mu serduszko ze bedzie dobrze Marcinek bardzo sie bał tej operacji mowił ze niechce ale ja mu tumaczyłamze bedzie doberze ze naprawiam mu serduszko i bedzie juz zdrowy.A niestety 3 godziny po operacji synuś odszedł nastompił krwotko wewnetrzny i saczeło mu Ciśnienie spadac.Tak strasznie zanim tensknie niemoge sobie z tym poradzic wiem jak niechce tez cały czas płakac zeby nie widział maz i corka dodam ze Marcinek ma siostre Natalie 13lat ktora strasznie to przezyła ze straciła Braciszka.4lata temu odszedł tez nagle moj tata okupiłam to depresjom boje sie zeby to sie nie powturzyło.Odałabym wszystko zeby cofnąc czas zeby Marcinek znow był z nami.Chociaz lekarze mowili ze było to nieuniknione ze rok moze 2 Marcinek i tak by odszedł w najgorszym razie kogło by mu rozerwac seduszko w domu.Tak strasznie go kocham i tensknie z kazdym dniem bardziej jestem na lekach naszczęscie tylko ziołowych bo czeka mnie operacja korej strasznie sie boje.Przepraszam za błedy i ze tak sie rospisałam
JUSTYNA34
 
Posty: 3
Dołączył(a): 26 kwietnia 2010, o 20:28

Re: okrutne zycie

Postprzez marzena34 » 31 maja 2010, o 17:08

:( Dzis mialam sen,z jednej strony piekny,bo mi sie przysnila,jak lezala na tapczanie ja glaskalam ja po glowce,bylam taka szczesliwa ze ja znowu widze.Powiedziala mi ze bardzo by chciala miec u nas w domu swoje lozko,ze chciala by byc z nami;((,boze jak ja plakalam po przebudzeniu.Mysle je jej tak zle w tym grobie ze zimno i niewygodnie!!,nie moge tej mysli zniesc serce mi peka na milion kawalkow;((.Te uczucie jest nie do zniesienia,tak bardzo chciala bym ja przytulic i pocieszyc a nie moge,bo jej tu niema.Jak czlowiek ma miec checi do zycia? do czegokolwiek,mam ochote isc tam do niej dzie lezy i tam juz zostac az nadejdzie moj czas;((
marzena34
 
Posty: 8
Dołączył(a): 15 kwietnia 2010, o 11:57

Re: okrutne zycie

Postprzez Jak » 31 maja 2010, o 19:55

Marzenko też niestety znam to uczucie;, ale z drugiej strony juz sama nie wiem co jest boleśniejsze ( jesli wogóle mozna tutaj cokolwiek porównywać) strata Dziecka czy strata Matki - dlatego jakoś trwam dla swojej drugiej Córki i udaję, że można żyć .
Tak się łudziłam, że Martynka mi się przyśni na Dzień Matki - może więc na Dzień Dziecka tak będzie.
Jak
 
Posty: 33
Dołączył(a): 8 kwietnia 2010, o 21:51

Poprzednia strona

Powrót do Przedstaw się

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron